Cześć…
Wiem, że to brzmi banalnie, ale naprawdę czuję, że piszę właśnie do Ciebie – do kobiety, która w środku wie, że jest coś więcej niż codzienne obowiązki, rutyna i „wszystko w porządku na zewnątrz”.
Mam 40 lat. Wysoki (185 cm), naprawdę zadbany, przystojny w taki sposób, że kobiety odwracają głowę, ale nie chwalę się tym – po prostu jest. Dojrzały, spokojny, z dużym doświadczeniem i – co najważniejsze – z umiejętnością słuchania i wyczuwania, czego naprawdę pragniesz, zanim sama to powiesz na głos.
Szukam młodszej (22–35), atrakcyjnej kobiety, która ma w sobie tę iskrę – tę, którą czasem tłumi, bo „nie wypada”, bo „ma kogoś”, bo „życie jest skomplikowane”. Chcę być tym mężczyzną, przy którym na chwilę zapomnisz o maskach. Chcę Cię dotykać tak, jakbyś była jedyną rzeczą na świecie wartą uwagi. Chcę, żebyś czuła się pożądana, seksowna, bezwstydna – dokładnie taka, jaką jesteś, kiedy nikt nie patrzy.
Spotkania? Najlepiej poranki albo środek dnia – wtedy czas płynie inaczej, jest więcej swobody, mniej pośpiechu i więcej miejsca na prawdziwą chemię. Zero zobowiązań, zero oceniania, zero komplikacji. Pełna dyskrecja – traktuję to jak świętość.
Nie piszę do wszystkich. Piszę do tej, która czytając to właśnie teraz czuje lekkie mrowienie w brzuchu i myśli: „A co jeśli…?”. Jeśli to Ty – nie musisz się tłumaczyć, nie musisz mieć idealnego usprawiedliwienia. Wystarczy, że napiszesz 2–3 zdania o sobie i o tym, co najbardziej tęsknisz poczuć znowu (albo po raz pierwszy).
Czekam. I obiecuję – nie będę Cię oceniał. Będę Cię chciał.


Log in with Facebook